fbpx
Zaznacz stronę

Skąd się wzięły obwarzanki, cebularze, pierniki i rogale poznańskie? 4 najlepsze muzea wypieków

Regionalne Muzeum Cebularza
Regionalne Muzeum Cebularza

Każde miasto powstaje dzięki ludziom i ich upodobaniom. Te zaś są wynikiem takiej, a nie innej lokalizacji czy warunków społeczno-politycznych czy… legend. Oznacza to nic innego, że za każdym obwarzankiem, cebularzem czy rogalem poznańskim stoi wielowiekowa historia, która uczyniła z nich ukochany przysmak lokalnych mieszkańców.

 

 

 

 

Żywe Muzeum Obwarzanka – senior wśród wypieków

Czy zdajecie sobie sprawę, że obwarzanki pojawiają się w kronikach już w XIII w.? Tak, dokładnie od 800 lat stanowią jeden z najcenniejszych skarbów Krakowa! Do dziś są najpopularniejszym wypiekiem w mieście, gdzie dziennie sprzedaje się ich ok. 150 tys. Kpiarze mówią wręcz, że źle zamachnąwszy się kamieniem, trafia się w sprzedawcę obwarzanków. Trudno nie przyznać im racji, gdyż na każdym kroku można natknąć się na niebieskie budki wypełnione pszennym szczęściem.

Znaczenie obwarzanka dla Krakowa najlepiej można pojąć dzięki wizycie w Żywym Muzeum Obwarzanka. Przez chwilę możemy wcielić się rolę średniowiecznych czeladników z cechu piekarzy, którym jako jedynym wolno było wypiekać obwarzanki. Podczas pokazu produkcji staniemy się uczestnikami osiemsetletniej, nieprzerwanej nawet na jeden dzień, tradycji wypieku krakowskiego skarbu. Dodatkowo zdradzony zostanie nam jedyny i oryginalny przepis na ciasto, z którego na miejscu wypieczemy własny obwarzanek. Dzięki temu przeszkoleniu, po powrocie do domu, gdy najdzie nas tęsknota za beztroskim krakowskim klimatem, możemy przegonić ją zapachem świeżo upieczonych pszennych wianków.

Adres: Kraków, Ignacego Paderewskiego 4

Regionalne Muzeum Cebularza – przysmak Kazimierza Wielkiego

Oficjalna historia cebularza, jakiego dziś możemy dostać w Lublinie, zaczyna się w XIX w. Jednakże Regionalne Muzeum Cebularza przywołuje legendy i fakty, które mogą świadczyć, że lubelski przysmak ma metrykę dłuższą, iż się nam wydaje.

Nie od dziś wiadomo, że najlepsze rozmowy tocząc się podczas gotowania. W ten sposób, w trakcie warsztatów produkcji cebularza, dowiadujemy się, iż pszenny placek z cebulą rozpalił miłość Kazimierza Wielkiego do Żydówki Esterki. Według legendy Esterka, chcąc szybko podjąć odwiedzającego ją znienacka króla, wymieszała ciasto drożdżowe z cebulą i makiem. Nie wiadomo ile w tym prawdy, wiadomo zaś, że przepis na placki zbliżone do cebularzy pojawia się w XVII wiecznej książce kucharskiej „Compendium Ferculorum”. Współczesny nam przysmak rozpoczęto wypiekać w XIX w. w żydowskich piekarniach. Szybko stał się popularną przekąską wśród Lublinian. Zniknął wraz z żydowskimi mieszkańcami miasta, jednak smak przetrwał i do 1947 znów możemy się nim raczyć.

Adres: Lublin, ul. Szewska 4

Piernik – konfliktowe ciastko

O ile obwarzanek czy cebularz nie wzbudzały na lokalnym rynku wielu kontrowersji i stanowiły codzienny przysmak, o tyle toruński piernik był recepturą zazdrośnie strzeżoną przez piekarzy. Był także wypiekiem luksusowym, świadczącym o statusie majątkowym ze względu na użyte w nim cenne przyprawy. Skąd jednak brały się kłótnie? Wynikały one z długiego okresu przyuczania do zawodu, które wywoływały spory pomiędzy mistrzami a czeladnikami. Czemu trochę trudno się dziwić, gdy humorzasty piekarz wodził swojego ucznia za nos, co rusz zmieniając warunki wtajemniczenia.

Piernik to ciekawy przysmak. Jego historia zaczyna się ponad 700 lat temu i do dziś nieprzerwanie jest jednym ze smaczniejszych słodyczy w Polsce. Jego przepis nie już dziś ściśle strzeżona tajemnicą. Pracownicy muzeum – a są nimi nie kto inny, jak rodzeństwo Rabiańskich, właściciele pierwszej polskiej fabryki pierników – zdradzą nam jak go przygotować, a także jak jego losy związały się z Toruniem. Wizyta w tym miejscu to nic innego, jak udział w interaktywnej podróży po cukierni, która zaznajamia nas z ukochanymi ciastkami Chopina.

Adres: Toruń, ul. Rabiańska 9

Rogal świętomarciński


Podobnie jak cebularze, tak i rogale świętomarcińskie pojawiają się w XIX w. Podobnie również przydaje się im dłuższy rodowód, sięgający odsieczy wiedeńskiej. Wówczas to ciastko w kształcie półksiężyca miało symbolizować zwycięstwo na osmańską armią. Czy tak było? Nie wiemy. Natomiast wiemy, że rogale wypiekano od 1891 r. z okazji wspomnienia św. Marcina i miały przypominać podkowę zgubioną przez konia świętego rycerza – przynajmniej według legendy. Fakty natomiast są takie, że na pomysł wypieku wpadł Józef Melzer, który następnie podsunął szefowi. Od tamtej chwili nadziane masą z białego maku i bakalii rogale stanowią jednej z symboli Poznania.

O tym, jak powstawał rogal i – co najważniejsze – jak go upiec, dowiedzieć można się w Rogalowym Muzeum Poznania. W trakcie wizyty nauczymy się tajników produkcji poznańskiego przysmaku, a także posłuchamy legend z nim związanych. Kto wie, może podczas pokazu, gdzieś z kąta, uśmiechnie się do nas św. Marcin?

Adres: Poznań, Stary Rynek 41/2


Polub:
Udostępnij:

21 lutego 2019 - Blog

  • Ostatnie wpisy

  • Chmurka tagów